sobota, 23 stycznia 2016

Szukam swojego stylu - witajcie na blogu!




Cześć. Jestem Paulina, mam 26 lat i cierpię z powodu braku swojego stylu. 

To nie będzie blog z pięknymi stylizacjami, sesjami modowymi czy nowinkami ze świata trendów. To będzie blog o POSZUKIWANIU STYLU, zaakceptowaniu siebie i dążeniu do bycia lepszą wersją siebie :) 

Dlaczego więc postanowiłam założyć bloga



Nigdy nie czułam się w 100% sobą w swoich ubraniach. Zawsze szara myszka, o której nikt nigdy nie powiedział, że wygląda super, dziewczyna w przeciętnych sweterkach i nudnych dżinsach. Nigdy nie wiedziałam, co na siebie włożyć, żeby było fajnie i stosownie do danej sytuacji... Nawet kopiowanie jakiś stylizacji moich ulubionych ikon mody, nie wychodziło mi zbyt zgrabnie. Do tego rozmiar 42 i wieczne wyrzuty sumienia...


W mojej szafie „góry” rzadko pasowały do „dołów”, co wywoływało we mnie frustrację, natomiast szalały w niej wszystkie kolory i wzory świata.
Nie mam określonego stylu. Nie zawsze wiem, co pasuje do mojej sylwetki, jaka ona naprawdę jest, w którym kolorze mi dobrze. 

Uwielbiam przeglądać blogi modowe – podziwiam dziewczyny modnie ubrane, i uwierzcie mi - naprawdę długo wzdychałam, że nie mam tylu ciuchów, torebek i butów. Ale im dłużej przyglądałam się blogerkom modowym tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że to nie dla mnie.
Nie oszukujmy się – nie każdy z nas ma do dyspozycji garderobę wielkości pokoju. Większość z nas – przeciętnych Polek bez blogów – nie ma sponsorów, nie dostaje paczek z ciuchami w zamian za ich noszenie i reklamę, nie ma AŻ takiego budżetu na ubrania.
My po prostu mamy swoje ciuchy, a ich ograniczona bądź nadprogramowa ilość doprowadza nas do szału.
I ja tak mam. 
Do tego wszystkiego:
  • zarabiam niezbyt wiele, więc mój budżet na ciuchy jest naprawdę ograniczony,
  • mieszkam w małym mieście, w którym jedynymi sklepami z odzieżą są małe sklepy z odzieżą marek no name, lumpeksy oraz Pepco, chiński market, Textil Market,
  • nie ma tu żadnych sieciówek,
  • noszę rozmiar 42.
Tak więc, żeby wyglądać powyżej przeciętnej trzeba się naprawdę postarać.

Pierwszy etap mam za sobą – zaakceptowanie swojego rozmiaru. W sumie zawsze byłam 42, bez względu na to, czy ćwiczyłam, czy leżałam, czy jadłam zdrowo czy niezdrowo. Po prostu jestem 42 i już

Drugi etap - sprzątanie szafy. Było ciężko, było kilka etapów wyrzucania, oddawania, sprzedawania i myślę, że mimo wszystko uchowało się jeszcze parę sztuk, których z powodzeniem mogłabym się jeszcze pozbyć. Ale to wszystko z czasem. 

Trzeci etap nadszedł samoistnie – zdałam sobie sprawę, że naprawdę chcę zacząć nosić moje ubrania, mieć je na sobie więcej niż 2 razy, być z nimi kojarzona, mieć swój styl.

I ostatnia faza  – jakość – to nieuchronny element zmian. Mimo, że nie stać mnie na torebkę Furla czy zegrek Daniel Wellington, to myślę, że i bez nich mogę wyglądać stylowo.
 
Mam nadzieję, że z Waszą pomocą moja metamorfoza się uda a prowadzenie bloga ułatwi mi odnalezienie wielu odpowiedzi na frustrujące mnie pytania. 

Witajcie więc na blogu: SZUKAM SWOJEGO STYLU

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz